Red Bull 111 Megawatt

8 września 2014
  • Linia startu - Red Bull 111 Megawatt
  • Taddy Błażusiak - Red Bull 111 Megawatt
  • Tadeusz Błażusiak - Red Bull 111 Megawatt

Red Bull 111 Megawatt – Bardzo udany debiut!

Wybierając się na Red Bull 111 Megawatt miałem bardzo mieszane uczucia co do organizacji takiego wydarzenia. Z jednej strony byłem przekonany, że ekipa Red Bull’a zrobi to na bardzo wysokim poziomie, z drugiej lekko się martwiłem, że impreza jest zbyt mało reklamowana w mass mediach. Całe szczęście w ostatnim okresie pojawiły się reklamy w radiu i telewizji – moje lekkie zaniepokojenie zniknęło. Po wielokrotnych odwiedzinach Erzberg Rodeo oraz innych międzynarodowych imprezach motocyklowych wymagałem od tego typu imprezy bardzo dużo! Nie zawiodłem się :).

Na miejsce dojechaliśmy w sobotę i ledwo zdążyliśmy na drugi przejazd prologów. Największym zaskoczeniem była dla mnie kopania oraz ogromna elektrownia w tle lokalizacji gdzie odbywał się Red Bull 111 Megawatt. Ogromne kominy, urządzenia do wydobywania węgla oraz taśmociągi po których wiodła trasa zawodów dodawały imprezie ciężaru, a słowo hard enduro idealnie opisywało cały teren „największej dziury w Europie”. Sobotnie prologi nie były dla nas tak ważne jak impreza po zakończeniu zmagań. I tutaj niestety rozczarowaliśmy się bardzo mocno, bo przychodząc na miejsce ok. godziny 23:00 było już po imprezie :/. Po krótkim spacerze po campingu udało nam się jednak złapać kilku wariatów, którzy spać nie chodzą o 23:00. Z tego miejsca wypadałoby podziękować ekipie z Brzegu i Łańcuta za gościnę – widok wpadającego przez okno dachowe campera kolesia utkwi mi w pamięci na bardzo długo!

Z uśmiechem na twarzy przywitaliśmy w niedziele rano sąsiadów ze Śląska, którzy pomimo wczesnej godziny nie byli już w stanie nawet kibicować. Szybki ogar i start do biura prasowego po zabawki do testowania. Warto o tym wspomnieć, bo z tego typu akcją spotykam się po raz pierwszy. Na miejscu, dzięki firmie Fotoforma można było wypożyczyć sobie, totalnie za free, sprzęt fotograficzny. Nie zastanawiając się długo złożyłem sobie zestaw składający się z Nikona D800 + Nikkor 400mm f/2.8 VR i udałem się w wcześniej przygotowane miejsce aby złapać idealny kadr linii startowej oraz holeshota Red Bull 111 Megawatt. Godzinne opóźnienie startu, który zaplanowany był na 1:11, oraz wizyta panów ochroniarzy, który wyprosili wszystkich fotografów z wcześniej wyznaczonego przez organizatorów miejsca, doprowadziła mnie do szału. W takim wypadku, ważący ponad 4 kg obiektyw stał się dla mnie totalnie bezużyteczny i chwilę po starcie wylądował z powrotem w wypożyczalni. W przeciwieństwie do obiektywu, wypożyczone body szybko zastąpiło mój aparat i spisywało się idealnie w ciężkich warunkach oszczędzając jedną z moich puszek.

Główny wyścig Red Bull 111 Megwatt jak zwykle minął bardzo szybko. Bez możliwości teleportacji ciężko zrobić dobre zdjęcia czołówki wyścigu. Po starcie udało mi się przetransportować przygotowanym przez organizatora pojazdem na sam dół kopalni gdzie złapałem Błażusiaka i Walkera, którzy jechali ze sobą łeb w łeb. Szybki powrót na metę, kilka ujęć z miejsc gdzie widać ogromną ilość kibiców i final. Taddy Błażusiak ląduje na mecie dosłownie 7 sekund przed Jonnym Walkerem. Chwilę później pojawia się Adreas Letterbichler oraz kolejny świetnie przygotowany oraz doświadczony Polak – Łukasz Kurowski.


Zapraszam do oglądnięcia krótkiej galerii zdjęć z Red Bull 111 Megawatt

A tutaj efekty pierwszego spotkania z kamerą dwóch świetnie zapowiadających się filmowców 😉